Sense of Beauty

MENU
Polski / English
 Królowa szachów
 
Świat Dr Irena Eris

Królowa szachów

Monika Soćko – pierwsza Polka, która otrzymała w 2008 r. najwyższy w szachach tytuł Arcymistrza. Jak wygląda dzień zawodowej szachistki? Czy w grze pomaga jej kobieca intuicja?
Wygrywasz na całym świecie. Które osiągnięcie jest dla ciebie najważniejsze? Co uważasz za swój największy sukces?
Trudno mi wybrać. Zdobycie mistrzostwa Polski kobiet jest nie tylko prestiżowym osiągnięciem, ale wiąże się też z wyjątkowym uczuciem, że jestem najlepsza w kraju. Udało mi się już osiem razy osiągnąć ten tytuł, ale za każdym razem bardzo się z niego cieszę. Tytuł arcymistrza to już jest światowa czołówka i wyznacznik profesjonalizmu. Jestem w Polsce jedyną kobietą, która ten tytuł zdobyła. Do największych sukcesów zaliczyłabym jeszcze zdobyte wraz z drużyną medale olimpijskie: w Bled w 2002 r. brązowy i w Baku w 2016 r. srebrny.

Czy jest jeszcze trofeum, które chciałabyś zdobyć? Do czego teraz dążysz?
Oczywiście. Gram w mistrzostwach Europy, w mistrzostwach świata, w których udaje mi się dochodzić do czołówki. W szachach mamy rankingi. Mój w tej chwili plasuje mnie około dwudziestego miejsca na świecie. Wejść do pierwszej dziesiątki – to jest moje marzenie. Mam mnóstwo celów, o które będę walczyć. Szachy wymagają ciągłego rozwoju, pracy, treningu. Trzeba udowadniać, że jako zawodniczka wciąż się liczę, że awansuję, wygrywam.

Kto nauczył cię grać w szachy?
Mój tata był uzdolnionym, ale niespełnionym piłkarzem. Z różnych powodów kariera mu nie wyszła i bardzo chciał mieć syna piłkarza. Kiedy okazało się, że ma dwie córki, nie bardzo wiedział, czym nas zainteresować. Ale oprócz piłki tata gra także hobbystycznie w szachy. Kiedy miałam sześć lat, pokazał mi, jak grać, i od razu bardzo mi się to spodobało. Partyjka szachów, kiedy wracał z pracy, stała się naszym wspólnym rytuałem.

Teraz można dzieci zapisać na zajęcia, jakie sobie tylko wymarzymy – kiedyś nie było tylu możliwości. Szybko złapałam szachowego bakcyla. Wygrałam mistrzostwa Polski do lat dziesięciu, pojechałam na mistrzostwa świata, później na mistrzostwa Europy, i tak zaczęła się przygoda, która trwa do dziś.
MONIKA SOĆKO
Wpaść do pierwszej dziesiątki – to jest moje marzenie. Mam mnóstwo celów, o które będę walczyć.
Rytm turniejowy to osiem godzin dziennie pracy umysłowej, która wiąże się z ogromnym stresem i rywalizacją.
Co jest w szachach najważniejsze? Jakie trzeba mieć predyspozycje?
Myślę, że każdy może się nauczyć grać, ale na poziomie zawodowym najważniejsza jest wytrwała praca. Wiadomo, że trzeba mieć talent, zmysł kombinacyjny, intuicję...

A jednak, kobieca intuicja!
Tak, myślę, że mężczyźni może są od nas lepsi szachowo, ale jednak nie mają takiej intuicji jak my. Ja spojrzę na pozycję i już wiem, gdzie trzeba ustawić figury, jaki ruch wykonać. Jednak podkreślam – bez ogromnej pracy włożonej w ten zawód, trudno liczyć na jakiekolwiek efekty.

Szachy nie są sportem olimpijskim, a przecież tak samo jak olimpijczycy trenujecie wiele godzin dziennie. Turniej to ogromny wysiłek psychofizyczny. Czy po zawodach szachista czuje się wyczerpany jak po przebiegnięciu maratonu?
Na pewno jest to niezwykle wyczerpujące. Wysiłek podczas turnieju porównywany bywa do pracy górnika w kopalni. Po całym turnieju, który trwa około 11 dni, tracę zwykle około 2–3 kilogramów. Rytm turniejowy to osiem godzin dziennie pracy umysłowej, która wiąże się
z ogromnym stresem, skupieniem, ale też rywalizacją. Tak samo jak inni sportowcy walczymy, mamy turnieje i system eliminacyjny. Na przykład podczas zawodów 10 najlepszych kobiet z całej Polski rywalizuje ze sobą przez dziewięć dni. Niczym nie różni się to od innych dyscyplin sportowych.

Jak wygląda dzień kobiety szachistki? W jaki sposób trenujesz? 
Trudno się ćwiczy w domu. Zdecydowanie wolę zgrupowania i treningi z trenerem. Samemu najtrudniej jest się wziąć do roboty, chyba każdy z nas wie to po sobie! Tym bardziej że mam trójkę dzieci. Od rana wysyłanie ich do szkoły, potem wiadomo – ogarnięcie domu, przygotowanie obiadu. Ale nie ma rady, muszę codziennie wygospodarować przynajmniej 3–4 godziny na grę.

Grę z kim? Z komputerem?
Komputer już dawno pokonał człowieka. Nie mamy żadnych szans w pojedynku z nim. To średnia frajda przegrywać partię za partią. Zamiast tego mamy książki i zadania szachowe, rozwiązuję je tak, jak rozwiązuje się sudoku czy krzyżówkę. Ćwiczę w ten sposób umysł.

Tworzycie szachową rodzinę. Mąż Bartosz jest czołowym polskim arcymistrzem, medalistą mistrzostw Polski.
Mąż jest lepszy ode mnie szachowo, więc to on jest moim głównym trenerem. Nasze dzieci też grają, ale tylko dla przyjemności.

Podobno do 11. roku życia chłopcy i dziewczynki osiągają takie same rezultaty w grze w szachy?
Tak, ale szybko okazuje się, że chłopcy chętniej rywalizują, udowadniają, że są lepsi, dziewczynki nie muszą koniecznie wygrywać.

Dlaczego w gronie stu najlepszych szachistów świata jest tylko jedna kobieta? Co takiego mają mężczyźni, że są lepsi w tej konkurencji?
My, kobiety szachistki, nie możemy kompletnie wszystkiego rzucić i zająć się tylko i wyłącznie grą. Nie potrafimy, a może nie chcemy walczyć do krwi. Wiadomo, że mamy motywację, chcemy wygrać, rzucamy sobie te groźne spojrzenia. Jednak dla kobiet sześć godzin to jest za długo, żeby być całkowicie skoncentrowanym na rywalizacji.

Czy zawody różnią się od siebie w zależności od kraju, w którym są rozgrywane? Zawodnicy z różnych kręgów kulturowych grają w różny sposób?
Hindusi grają energetycznie, szybko, żywiołowo. Rosjanie – bez mrugnięcia. Kobiety z krajów islamskich grają w hidżabach, ale wydaje się, że powoli następuje emancypacja, podróżują, zdejmują hidżab po przyjeździe do Europy. Świat zrobił się mały. Jeden z uczniów mojego męża z Dubaju, chciał, żeby mu przywieźć coś z Polski, zadzwonił wczoraj, że oczywiście musi to być ptasie mleczko i kosmetyki Dr Irena Eris, bo jego żona i córki używają. Ja i moja córka też używamy. To miłe, że polskie marki są tak rozpoznawalne na świecie.
Jednym z trzech sportów, które wspiera marka Dr Irena Eris obok golfa oraz żeglarstwa, są szachy. Od wielu lat Dr Irena Eris jest partnerem Szachowych Mistrzostw Polski, a szachowi mistrzowie po trudach turniejowych mają możliwość odpoczynku w wybranym Hotelu SPA Dr Irena Eris.

Zobacz także